Mam na imię Margarita i mam 66 lat. Moja historia zaczyna się pewnego zwykłego poranka w domu, w którym mieszkałam prawie całe życie, otoczona wspomnieniami i echem poświęceń, jakie poniosłam dla mojej jedynej córki, Gracieli.
To, co wydawało się kolejnym zwyczajnym dniem, przerodziło się w koszmar, którego nigdy nie wyobrażałam sobie, że doświadczę.
