Ani turkotu pociągów przejeżdżających sporadycznie wzdłuż torów, ani szczekania bezpańskich psów, ani ogromnego księżyca w pełni, który tej nocy świecił wyjątkowo jasno. Nikt nie słyszał drapania i stłumionych dźwięków dochodzących z cmentarza na obrzeżach ukraińskiego miasta. A gdyby ktoś to zobaczył, wystarczyłoby, żeby oszaleć.
Dwóch mężczyzn krzątało się przy jednym ze świeżych grobów. Metodycznie i pewnie usuwali ziemię z miejsca pochówku. Nikt ich nie widział, tylko ogromny księżyc patrzył z pewną ciekawością.
