Złote światło zachodzącego słońca rzucało długie cienie na czerwony dywan, gdy Charlotte Hayes wysiadała z eleganckiego, czarnego helikoptera. Ubrana w elegancką złotą suknię, trzymała za ręce dwójkę dzieci – swoje sześcioletnie bliźniaki, Ethana i Emily. Szli pewnie u jej boku, z promiennymi uśmiechami i idealnie dopracowanymi strojami. Każdy aparat pstryknął, każdy gość się odwrócił, a szepty przetoczyły się przez tłum.
„Czy to nie jest… Charlotte?” – wykrztusił ktoś.
