Poród, którego nie planowałam
Nie planowałam cesarskiego cięcia. Po dziewiętnastu godzinach bezowocnego porodu głos lekarza przebił się przez mgłę: „Musimy cię zabrać na operację”.
Pamiętam sterylne światło, zapach antyseptyku i dreszcz, który przeszedł mi po kręgosłupie, gdy wjeżdżali na salę operacyjną. Powiedzieli, że moje ramiona były przypięte dla bezpieczeństwa. Ale jedyne, co mogłam myśleć, to jak bardzo to było nie w porządku – być skrępowaną, bezsilną i wyczerpaną ponad wszelkie słowa.
