Kiedy zaczęłam rodzić trzy tygodnie przed terminem, nie byłam przygotowana – ale z drugiej strony, kto jest? Skurcze nadchodziły szybko i kiedy przyjęto mnie do szpitala, drżałam już ze strachu i podniecenia. Między westchnieniami zadzwoniłam do męża.
Jego głos po drugiej stronie był spokojny – zbyt spokojny. „Nie mogę teraz tam być. To spotkanie może wszystko dla nas zmienić”.
