Mimo to Anna nie dała się złamać. Pracowała na kilku etatach – sprzątała domy, kelnerowała, szyła ubrania – żeby mieć co jeść. Każdego ranka odprowadzała dzieci do szkoły, trzymając mocno pięć małych rączek. Na zebraniach rodzicielsko-nauczycielskich siedziała sama, znosząc współczujące spojrzenia i osądzające szepty.
W 1995 roku zostawił ją z czarnoskórym pięcioraczkiem – 30 lat później prawda zaszokowała wszystkich…
