„Kiedy dzieci się urodziły, w pokoju zapadła cisza – nie wywołana podziwem, lecz podejrzliwością”.
W 1995 roku Anna Williams leżała wyczerpana na szpitalnym łóżku, drżąc po wielogodzinnym porodzie. W jej ramionach spoczywało pięcioro noworodków, owiniętych w pastelowe kocyki. Pięcioraczki były na tyle rzadkie, że pielęgniarki szeptały, ale to ich wygląd naprawdę uciszał całą salę. Ich skóra była ciemniejsza, a rysy twarzy zupełnie inne niż można by się spodziewać po blondynce i jej białym chłopaku, Richardzie Hale’u.
