W PiS narasta napięcie, którego nie udało się już przykryć ani kursem partyjnej dyscypliny, ani spotkaniem „ratunkowym” na Nowogrodzkiej. Choć miało ono „uspokoić nastroje”, jak przyznają sami politycy, przyniosło coś zupełnie przeciwnego.
Nowogrodzka pod presją
Spotkanie na Nowogrodzkiej miało być próbą ugaszenia pożaru między „harcerzami” Mateusza Morawieckiego a „maślarzami”, wśród których prym wiodą Tobiasz Bocheński i Przemysław Czarnek, wspierani częścią dawnej frakcji ziobrystów. Zamiast jednak przynieść pokój, wywołało kolejną falę wzburzenia. Jak słyszymy z relacji polityków:
