Pierwszego dnia biuro przypominało mauzoleum. Kilka kaw i ciche „przepraszam” pojawiły się przy moim biurku. Drugiego dnia przybyłem o 6 rano z pielęgniarką zastępczą, którą zatrudniłem. Powiesiłem małą przegrodę dla prywatności i kontynuowałem pracę. Do południa ludzie się przemieścili. Ktoś przyniósł lunch. Kolega z zespołu przysunął swoje biurko do mojego i powiedział: „Jeśli ty jesteś, to ja jestem”. Pod koniec dnia połowa zespołu po cichu przejmowała moje zadania, nie proszona.
Odmówił mi pozwolenia… Wtedy wszedłem z tym
