To, co ostatecznie mnie złamało, to nie potężna eksplozja, ale ciche uświadomienie sobie. Nikt nie przyjdzie mi na ratunek, a ja nie miałem już ochoty ratować wszystkich. Zmęczenie wniknęło we mnie w sposób, którego nie mogłem już dłużej ignorować. Zauważyłem, jak puste stało się moje własne życie. Jak każda decyzja przechodziła najpierw przez pytanie o to, jak wpłynie na wszystkich innych. Jak moje własne pragnienia wydawały się odległe i niemal wyimaginowane. W tym momencie stara historia przestała działać.
Przygarnąłem rodziców, gdy stracili wszystko
