Globalny układ sił ulega gwałtownym przeobrażeniom, a Waszyngton rewiduje swoje miejsce na mapie geopolitycznej. Dotychczasowa doktryna dominacji ustępuje miejsca chłodnej kalkulacji interesów i konieczności uznania nowych potęg. Zamiast strażnika ładu światowego, Ameryka staje się graczem skupionym na ochronie własnych zasobów i unikaniu kosztownych konfliktów, co fundamentalnie zmienia jej podejście do sojuszników w Europie oraz rywali na Wschodzie.
Zmierzch hegemona i układ z mocarstwami
Administracja Trumpa wychodzi z założenia, że Ameryka jest już zbyt słaba, by pełnić rolę globalnego hegemona, co łączy się z wyraźnym dostrzeżeniem politycznego i gospodarczego wzrostu Chin. Wnioski płynące z tej diagnozy są jednoznaczne i wymuszają rewizję dotychczasowej polityki zagranicznej.
