Bądźmy szczerzy – sztuka ma w sobie coś hipnotyzującego, co sprawia, że człowiek zatrzymuje się i patrzy dwa razy. Na pierwszy rzut oka widać tylko drzewo, ale potem zaczynają się pojawiać twarze.
Nie jeden, lecz kilka — każdy z nich wyglądał, jakby został wyrzeźbiony z gałęzi i kory, niczym ciche duchy pogrążone w myślach.
