Nastolatek z Wielkiej Brytanii zmarł zaledwie dzień po tym, jak dowiedział się, że ma białaczkę.
Według Daily Mail, 16-letniego Harley’a Andrews’a przyjęto 8 listopada do szpitala Royal Bolton w Lancashire w Anglii. Kilka tygodni wcześniej zgłosił się do lekarza, z powodu złego samopoczucia. Jednak powiedziano mu, że nic poważnego mu nie dolega, tylko infekcja wirusowa.
