Przyglądając się bliżej, nie mogłem uwierzyć własnym oczom: kurczaki. Żółte, kruche, puszyste… żywe.
Były wszędzie. Pod kawałkami plastiku, w popękanych pudełkach, wśród porozrzucanych przedmiotów. Były ich setki, może więcej.

Przyglądając się bliżej, nie mogłem uwierzyć własnym oczom: kurczaki. Żółte, kruche, puszyste… żywe.
Były wszędzie. Pod kawałkami plastiku, w popękanych pudełkach, wśród porozrzucanych przedmiotów. Były ich setki, może więcej.