Podwórko było ciche, poza tępym łomem łopaty, gdy przecinał wilgotną ziemię.
Była późna jesień, a zimne zakradło się do moich kości, pasujące do chłód, który osiadł w moim sercu.

Podwórko było ciche, poza tępym łomem łopaty, gdy przecinał wilgotną ziemię.
Była późna jesień, a zimne zakradło się do moich kości, pasujące do chłód, który osiadł w moim sercu.