Pewnego letniego wieczoru siedziałem na ganku, tuż po kolacji, kiedy nastolatek z ulicy znowu zapukał do moich drzwi, krzycząc, żebym pilnował własnych spraw.
To nie był pierwszy raz, kiedy to robił i na pewno nie byłby ostatni.
Jake miał sposób, żeby zalazć wszystkim za skórę, a dzisiejszy wieczór nie był wyjątkiem.
Słońce zachodziło, rzucając długie cienie przez drewniane podłogi na …
👇 👇 👇 👇 👇