To było zwyczajne czwartkowe popołudnie w małym, zatłoczonym magazynie, w którym pracowałem, powietrze gęste kurzem i słaby szum świetlówek nad głową. Skontaktowałem się, żeby dopasować pudełko na półce, kiedy przechodząca przez nią sprzedawczyni ostro pękła: “Nie dotykaj tego. Skażasz inwentarz”.
Jej słowa przecinają się przez zwykły hałas jak zimny bicz. Brzmiała obrzydzająco, jakbym była czymś brudnym, a nie tylko pracownikiem …
👇 👇 👇 👇 👇