To było wilgotne popołudnie w ciasnym salonie naszego starego domu rodzinnego, kiedy mój ojciec stanowczo ogłosił, że zaaranżował moje małżeństwo.
Siedziałem tam, czując ciężar jego słów osadzonych mocno w przestrzeni, słońce ślizga się obok pękniętego okna rzucając cienie na obieranie tapety.
