Wieczór był ciężki, powietrze w naszym małym mieszkaniu gęste ciszą, która krzyczała głośniej niż jakikolwiek argument.
Zeszłej nocy, bez ostrzeżenia, mój mąż mnie uderzył.
Nie krzyczałem ani nie odpłacałem się.
Zamiast tego poszedłem spać, pozwalając, by żądło szoku i upokorzenia spłonęło w środku.
Pokój był ciemny, cienie pełzały w każdym rogu, sprawiając, że nawet znane przedmioty wydają się obce.
Leżałem …
👇 👇 👇 👇 👇