Szpital został przyciemniony, miękki szum maszyn wypełniających powietrze. Pielęgniarki szepczą, ich głosy ledwo wznoszą się ponad hałas otoczenia.
Było późno w nocy, wczesna wiosna, 22 lata temu, kiedy urodziła się Michelle.
Była malutka, krucha, zdiagnozowana natychmiast z syndromem tak rzadkim, że nawet lekarze wymienili niepewne spojrzenia.
Trzymając ją po raz pierwszy, niepokój w pokoju był ogłuszający.
Zmierzony optymizm lekarzy był jak …
👇 👇 👇 👇 👇