Zimny chodnik przycisnął mnie, gdy siedziałem, chłód pełzał przez mój zużyty płaszcz. Mała grupa weteranów zebrała się na pomniku, ich obecność przypominała o znaczeniu dnia.
Dzień Weteranów miał być dniem honoru i pamięci, a jednak tutaj czułem się bardziej niewidzialny niż kiedykolwiek. Siniaki pulsowały, bolesne echo spotkania z tymi nastolatkami.
