To było wilgotne sobotnie popołudnie późną wiosną, i znalazłem się pochylając się przeciwko odłamkowej balustrady ganku.
Mój najstarszy potknął się i upadł niezdarnie na dole schodów, leżąc nieruchomo jak gdyby znokautowany zimno.

To było wilgotne sobotnie popołudnie późną wiosną, i znalazłem się pochylając się przeciwko odłamkowej balustrady ganku.
Mój najstarszy potknął się i upadł niezdarnie na dole schodów, leżąc nieruchomo jak gdyby znokautowany zimno.