Stałem przy pękniętej fontannie na centralnym dziedzińcu akademii, woda w zlewie była czysta na pierwszy rzut oka, ale uderzałem nosem ostrym, ziemskim smrodem.

Stałem przy pękniętej fontannie na centralnym dziedzińcu akademii tuż po lunchu. Woda w dorzeczu wyglądała na czystą, ale ostry, ziemny smród był niemylny. To nie tylko śmierdziało jak brud; to niosło ciężar złamanej obietnicy i świat, który zapomniał jak być człowiekiem.

Spojrzałem dookoła, powietrze jest cięższe z tym zapachem. Mój umysł wrócił do porannego upokorzenia – męczarni kolegi z klasy, która się rozprzestrzeniła. Akademia razem nazwała go “nikim”, a teraz cisza była ogłuszająca, z wyjątkiem słabego drona plotek.

Nauczyciele przechodzili obok, ich oczy ostrożnie unikając mojego. Udawały, że nie zauważają, ale widziałem prawdę w ich zacofanych spojrzeniach. Woda, skażona i niewzruszona, odzwierciedlała gnijące pod powierzchnią.

Zastanawiałam się, dlaczego to się tak liczy. Ta akademia, ze swoimi elitarnymi zasobami i przywilejami, miała nas pielęgnować. A oto fontanna, zapomniana i sfaulowana, tak jak ci, którzy nie pasowali do pleśni.

Moje dni mieszały się w siebie – wykłady, sesje biblioteczne i kolacje w domu, gdzie cisza była normą.

Moi rodzice byli bardziej skupieni na nadchodzącym Konwoju Władców.

To miało pokazać nasze osiągnięcia, ale ostatnio wydawało się bardziej fasadą.

Napięcie rosło. Po pierwsze, były subtelne wyjątki, potem upokarzający kaskader złapany na kamerze, i w końcu nieoficjalna wiadomość obwiniająca ofiarę. Krążą plotki o dyscyplinarnych postępowaniach przeciwko każdemu, kto odważył się mówić.

Z Sovereign Convoy zaledwie kilka dni stąd, nerwy brzęczą pod moją skórą.

Spotkania z dyrektorem, które może zmienić wszystko – lub pochować go dalej.

Stałem tam, próbując uniknąć nieuniknionego, czując, że woń wody krąży wokół mnie jak ostrzeżenie.

Czytaj więcej na następnej stronie

_ _ NEXTPAGE _ _

Dziedziniec, zazwyczaj tętniący życiem z uczniami, był teraz miejscem cichej kontemplacji. Incydent miał wszystkich na krawędzi, przypomnienie, że idealny wizerunek akademii był tylko fornirem.

Złapałem fragmenty rozmów, kiedy przechodziłem obok grup studentów. Szeptacze strachu i niewiary krążyły jak ogień.

Wszyscy chodzili po skorupach, niepewni, kto będzie następny.

A administracja? Bardziej przejmowali się kontrolą szkód niż zajęciem się źródłem problemu.

“Słyszałeś, co się stało?” Ktoś mruczał, kiedy przechodziłem.

“Tak, to jest teraz w mediach społecznościowych”, inny głos odpowiedział, zabarwiony troską.

Trzymałem głowę nisko, nie chcąc angażować się w spekulacje.

Sovereign Convoy był tuż za rogiem, a nacisk na wykonanie był ogromny.

Bycie wybranym na to wydarzenie było zaszczytem, ale ostatnie wydarzenia rzucają długi cień na wszelkie emocje.

W spokojnych chwilach kwestionowałem moje motywacje. Miałem odnieść sukces za wszelką cenę, czy coś jeszcze?

Obietnica sukcesu akademii była pusta, zważona przez rzeczywistość wykluczenia i ciszy.

Każdy mój krok był cięższy, jakby sam grunt mnie ciągnął.

Jednak część mnie chciała wierzyć, że coś może się zmienić.

Ale jak?

Za jaką cenę?

Czytaj więcej na następnej stronie

_ _ NEXTPAGE _ _

Spotkanie z dyrektorem było coraz bliżej, i poczułam węzeł lęku zaciskający mój żołądek.

Czy ktoś mógłby coś powiedzieć?

A może to będzie kolejne ćwiczenie w zachowaniu pozorów?

Zarząd był znany z niezachwianego zaangażowania w reputację akademii.

Jednak wśród uczniów był szmer, rosnąca niezadowolenie, które nie mogło być uciszone na zawsze.

Zastanawiałem się, czy to może być punkt zwrotny.

Albo jeśli doprowadzi to do większego strachu i ciszy.

Kiedy zbliżałem się do budynku administracji, wziąłem głęboki oddech, próbując uspokoić nerwy.

Sale były strasznie ciche, namacalne napięcie.

Czy to spotkanie może coś zmienić?

A może to był tylko inny sposób, żeby zamieść wszystko pod dywan?

Zawahałem się przy drzwiach, moja ręka unosiła się nad rączką.

Byłem na to gotowy?

Czy to był tylko początek kolejnego cyklu milczenia?

Czytaj więcej na następnej stronie

_ _ NEXTPAGE _ _

W sali konferencyjnej, tuzin oczu osiadło na mnie, gdy znalazłem swoje miejsce.

Dyrektor oczyścił mu gardło, jego wyraz twarzy był niedotleniony.

“Jesteśmy tu, aby omówić ostatnie wydarzenia”, zaczął, jego głos stały.

Ale to milczenie po nim mówiło wiele rzeczy.

To była cisza, która wymagała współudziału, cisza, która groziła tym, którzy ośmielili się ją złamać.

Kiedy dyskusja się rozwinęła, widziałem strach wywyryty na twarzach moich kolegów z klasy.

Czy naprawdę możemy coś zmienić?

Czy po raz kolejny zostaniemy uciszeni?

“Czy ktoś ma coś do powiedzenia?” Dyrektor zapytał, jego spojrzenie zamiatanie pokoju.

Przez chwilę nikt się nie ruszał.

A potem, powoli, ręka poszła w górę.

To był mały gest, ale w tym momencie, wydawało się monumentalne.

Może to był początek czegoś.

Może, tylko może, rzeczy mogą się zmienić.

Uwaga: Ta historia to fikcja inspirowana prawdziwymi wydarzeniami. Nazwiska, znaki i szczegóły zostały zmienione.

Leave a Comment