Kuchnia była cicha, zbyt cicha jak na sobotni poranek. Moja siostra siedziała naprzeciwko mnie, jej spojrzenie przymocowane do pary zwijające się od kubka po kawie.
Obserwowałem ją, czekającą na coś, cokolwiek, by przerwać milczenie, które wydawało się wypełniać każdy cal pokoju.
“Wszystko w porządku?” W końcu zapytałem, próbując zabrzmieć swobodnie, chociaż mój głos zdradził troskę.
Kiwniała głową, jej oczy wciąż na kubku.
“Po prostu zmęczony”, odpowiedziała delikatnie, prawie tak, jakby mówienie głośniej roztrzaskało delikatny pokój.
Wiedziałem, że lepiej nie naciskać, ale ciężar niewypowiedzianych słów wisiał między nami.
Zegar na ścianie ciągle łaskotał, każda sekunda ciągnie się dłużej niż poprzednio.
Patrzyłem przez okno, patrzyłem, jak chmury lazily dryfują po niebie, marząc, że mogę sięgnąć i wyciągnąć jej myśli na otwarte.
Wzdychanie uciekło jej wargom, ledwie szept.
“Po prostu”… zaczęła, potem zniknęła, słowa znikają w powietrzu.
Pochyliłem się do przodu, łokcie na stole, próbując zobaczyć jej oczy.
“To tylko co?” Poprosiłem, licząc na to, że uda mi się ją nakłonić.
Potrząsnęła głową, małym, zmęczonym uśmiechem grającym na rogu ust.
“Nic”, powiedziała, ale widziałem prawdę czającą się pod powierzchnią, jak cień ukrywający się przed słońcem.
Siedzieliśmy tam w ciszy, świat na zewnątrz ruszał się bez nas.
Czytaj więcej na następnej stronie
_ _ NEXTPAGE _ _
Godziny minęły, niezauważone. Zmiana w powietrzu była subtelna, jak różnica między zmierzchem a nocą.
Jej telefon kiedyś dzwonił, przypominał świat zewnętrzny.
Nie sięgnęła po nią, nawet nie spojrzała w jej kierunku.
“Chcesz się przejść?” Zasugerowałem, że zmiana otoczenia może poprawić nastrój.
Podniosła oczy, by spotkać się z moim po raz pierwszy tego ranka.
“Jasne”, powiedziała, jej głos ledwo ponad szeptem.
Staliśmy, krzesła drapały o podłogę, dźwięk, który wydawał się zbyt głośny w ciężkiej ciszy.
Na zewnątrz, wiatr był delikatny, niosąc zapach kwitnących kwiatów i świeżo wyciętej trawy.
Chodziliśmy ramię w ramię, nasze kroki w synchronizacji, a nasze umysły dzielą się na kilometry.
“Pamiętasz, jak przychodziliśmy tu jako dzieci?” Zapytałem, wskazując na stary plac zabaw, teraz przerośnięty chwastami.
Przytaknęła, odrobina uśmiechu migocząca przez usta.
“Tak, myśleliśmy, że to cały świat”, powiedziała, jej głos lekko się ociepla.
Zawiodłem się, pamiętając przygody, które wyobrażaliśmy sobie w tym małym zakątku okolicy.
“Czułam to”, zgodziłam się, czując nostalgię owiniętą wokół nas jak miękki koc.
“Czasami chciałbym, żebyśmy mogli wrócić”, przyznała, jej głos zabarwił się smutkiem, którego nie mogłem znaleźć.
“Ja też”, odpowiedziałem, rozumiejąc pragnienie prostszych czasów.
Kontynuowaliśmy spacer, cisza jest teraz towarzyska, waga wcześniejszych rozmów nieco słabnie.
Czytaj więcej na następnej stronie
_ _ NEXTPAGE _ _
Gdy słońce zanurzało się pod horyzontem, powietrze stawało się chłodniejsze, cienie dłużej.
Znaleźliśmy się z powrotem w domu, znane skrzypienie drzwi wejściowych wita nas w domu.
“Dzięki za spacer”, powiedziała, zatrzymując się przy drzwiach.
“Zawsze”, odpowiedziałem, mówiąc poważnie.
W środku dom był cichy, jakby wstrzymywał oddech.
Zawahała się w korytarzu, jej ręka spoczywała lekko na poręczy.
“Prawdopodobnie powinienem odpocząć”, powiedziała, jej głos nie ma przekonania.
“Ja też”, zgodziłem się, chociaż wiedziałem, że sen nie przyjdzie łatwo.
Zaczęła od schodów, jej kroki powoli i celowo.
Na górze, zatrzymała się, patrząc na mnie.
“Dobranoc”, powiedziała, ślad czegoś niewypowiedzianego w jej oczach.
“Dobranoc”, odpowiedziałem, patrząc jak znika w cieniu.
W ciszy domu usiadłem, ciężar wieczoru leżał wokół mnie.
Jej milczenie było układanką, której nie mogłem rozwiązać, ale wiedziałem, że to ważne, nić, która w końcu do czegoś doprowadzi.
Miałem nadzieję, że gdzieś znajdziemy pokój.
Czytaj więcej na następnej stronie
_ _ NEXTPAGE _ _
Następnego ranka, światło było miękkie, filtrujące przez zasłony w cienkich strumieniach.
Znalazłem ją znowu w kuchni, jej obecność to komfort we wczesnych godzinach.
Robiła kawę. Znany dźwięk maszyny. Delikatny szum w tle.
Jej plecy były do mnie, ale widziałem napięcie w jej ramionach.
“Dzień dobry”, przywitałem się, próbując napełnić swój głos ciepłem.
Odwróciła się, oferując mały uśmiech, który dotarł do jej oczu.
“Dzień dobry”, odpowiedziała, nalewając drugi kubek i dając mi go.
Siedzieliśmy w ciszy, powietrze między nami lżejsze niż było.
“Co do wczoraj”… zaczęła się gapić na mnie.
Trochę potrząsnąłem głową, nie chciałem jej naciskać.
“Kiedy będziesz gotowa”, powiedziałem delikatnie, oferując jej miejsce, którego potrzebowała.
Kiwała głową, jej palce śledziły brzeg jej kubka.
“Myślę, że jestem”, powiedziała, jej głos stały.
I w tym momencie, wiedziałem, że jesteśmy na krawędzi czegoś ważnego, rozmowy, która może w końcu podnieść cienie z jej oczu.
Uwaga: Ta historia to fikcja inspirowana prawdziwymi wydarzeniami. Nazwiska, znaki i szczegóły zostały zmienione.