Neurobiolodzy odkryli „złotą godzinę” snu po 60. roku życia — i nie jest to ta, o której myślisz.

Czy zauważyłeś kiedyś, jak niektórzy ludzie zachowują niesamowitą energię, nawet po 70 czy 80 latach? Ich sekret nie tkwi w cudownym lekarstwie ani rzadkim eliksirze, ale w bardzo prostym rytuale: porze pójścia spać. Tak, dobre samopoczucie często zaczyna się tam, gdzie najmniej się tego spodziewasz – pod kołdrą, o właściwej porze. A to, co zaraz odkryjesz, może odmienić twoje wieczory… i poranki.

Twój wewnętrzny zegar, ten dyskretny przewodnik

Naszym ciałem rządzi fascynujący mechanizm: rytmy dobowe. Wyobraź sobie niewidzialnego dyrygenta, który w idealnej harmonii koordynuje Twój apetyt, temperaturę ciała, nastrój, a przede wszystkim… sen. Z czasem ten dyrygent staje się coraz bardziej wrażliwy, a samo jego zakłócenie wystarczy, by zaburzyć równowagę symfonii.

Jeden z jej głównych instrumentów, melatonina, sygnalizuje organizmowi, że czas odpocząć. Jednak z wiekiem zaczyna działać nieco wcześniej. Opieranie się temu sygnałowi poprzez późne kładzenie się spać jest jak przeciwstawianie się własnemu naturalnemu rytmowi: budzisz się zmęczony, poziom energii spada, a jasność umysłu maleje. Krótko mówiąc, twoje ciało traci swój rytm.