Rano miał być jak każda inna sobota. Cisza, słońce ledwo podgląda horyzont, rzuca długie cienie na puste ulice. Siedziałem na moim ganku, pijąc kawę, delektując się spokojem.
Ale wtedy to zobaczyłem.

Rano miał być jak każda inna sobota. Cisza, słońce ledwo podgląda horyzont, rzuca długie cienie na puste ulice. Siedziałem na moim ganku, pijąc kawę, delektując się spokojem.
Ale wtedy to zobaczyłem.