Druga próba: jazda na fali
Nie chcąc być gorszym, drugi mężczyzna pochylił się i spróbował zastosować tę samą taktykę.
„Czy mogłabyś podać mi cukier?” zapytał, uśmiechając się szeroko: „…Cukier”.
Roześmiała się, pokręciła głową i podała mu ją. Teraz pierwsi dwaj faceci byli dumni, przekonani, że opanowali sztukę romantycznego flirtu.
Trzecia próba: totalny błąd
Trzeci mężczyzna obserwował w milczeniu, czekając na swój moment. Dostrzegł jedyną rzecz, która pozostała na stole: solniczkę.
Z pewnością siebie pochylił się w stronę swojej dziewczyny i powiedział: „Czy mogłabyś podać mi sól?”. Po czym, próbując być sprytnym, dodał: „Słona”.
Nastrój natychmiast się zmienił. Forks zamarł w pół kroku. Nawet kelner zdawał się to zauważyć. Jego dziewczyna spojrzała na niego zdezorientowana i zirytowana.
„Przepraszam?” zapytała.
Wyjąkał: „Co?”
„Czy ty właśnie nazwałeś mnie słoną?” odpowiedziała.
Ogarnęła mnie panika. „Nie, nie – ja po prostu… lubię innych! Kochanie, kochanie… wiesz.”
Ale szkoda już została wyrządzona. Skrzyżowała ramiona i powiedziała: „Och, wiem dokładnie, co miałeś na myśli”.