Uczymy się tworzyć przestrzeń bez wymazywania siebie
Nic nie dzieje się z dnia na dzień. Zaufanie zdobywa się stopniowo. Dyskretna obecność podczas zajęć, książka podarowana przez Emmę, szczery gest uwagi. Leo obserwuje, testuje, czasem cofa się o krok, często idzie naprzód. I stopniowo to, co wydawało się niemożliwe, staje się po prostu… normalne.
Rodzicielstwo może przybierać nieoczekiwane formy. Wymaga dialogu, jasnych granic i ogromnej dojrzałości emocjonalnej. Chodzi o zaakceptowanie, że miłość nie dzieli, ale się mnoży, zwłaszcza w rodzinie patchworkowej, budowanej z cierpliwością.
Redefiniujemy rodzinę razem
Lata mijają, relacje ewoluują. To, co kiedyś wydawało się zagrożeniem, staje się nową równowagą, niedoskonałą, ale solidną. Unikalny model, zbudowany przeze mnie, Léo i Emmę, oparty przede wszystkim na szacunku i dobru dziecka.
Bo ostatecznie rodziny nie definiuje idealny model, ale ludzie, którzy każdego dnia decydują się być w niej obecni, pełni życzliwości i szczerości.