Otworzyłem więc zdjęcie i zacząłem szukać. Trzy koty szybko się ujawniły. Jeden siedział na widoku na krześle. Drugi wyjrzał zza zasłony. Trzeci wtopił się w wzór koca rozciągniętego na kanapie. Zaznaczyłem każdy z nich w pamięci, zadowolony z postępów. Następnie przeszedłem do ostatniego wyzwania, spodziewając się, że za chwilę dostrzegę ostatniego kota. W końcu to był tylko obrazek salonu ze zwykłymi przedmiotami ułożonymi w znajomy sposób. Jakież to trudne.
Dla tych, którzy jeszcze nie widzieli, spójrzcie:
