To nieprawda, że służby specjalne nie przekazują informacji prezydentowi. Otrzymuje on tak samo jak poprzednicy stosowne informacje, podobnie jak uprawnieni urzędnicy jego kancelarii. Współpracę prezydenta ze służbami specjalnymi regulują przepisy, które nie przewidują…
Podstawą oskarżeń Pałacu są cztery odwołane narady z szefami służb, które miały zadecydować o nominacjach oficerskich i omówić kwestie bezpieczeństwa, oraz odmowa przekazania kluczowych informacji przedstawicielowi prezydenta podczas posiedzenia Kolegium ds. służb specjalnych. Z tej sekwencji wydarzeń Pałac wyprowadza tezę, że głowa państwa została skutecznie odcięta od niezbędnych danych do podejmowania decyzji.
Rafał Leśkiewicz zwraca uwagę na precedens: po raz pierwszy w historii III RP szefowie służb zlekceważyli zaproszenie prezydenta na rozmowy dotyczące bezpieczeństwa i nominacji – to bezpośredni efekt rządowego zakazu. W tym świetle to nie prezydent blokuje proces, lecz jest blokowany.
Strona rządowa stara się zdementować zarzuty i publikuje stanowisko koordynatora służb, Tomasza Siemoniaka, który zapewnia, że prezydent i jego kancelaria otrzymują takie same informacje jak ich poprzednicy. To próba uspokojenia sytuacji przez odwołanie się do zachowania ciągłości i standardów państwa.
Pałac jednak pozostaje przy swojej narracji i wskazuje na odwołane spotkania oraz brak merytorycznej treści na posiedzeniach Kolegium ds. służb specjalnych. Chodzi nie tylko o formalny obieg dokumentów, lecz o brak bezpośredniego kontaktu z decydentami, podczas którego zapadają kluczowe decyzje dotyczące nominacji i bezpieczeństwa państwa. Tutaj zderzają się dwa światy: formalny obieg pism oraz realny dostęp do ludzi i możliwości rozmowy. W praktyce obie strony realizują działania, które utrzymują konflikt w stanie zawieszenia.
KONTYNUUJ CZYTANIE NA NASTĘPNEJ STRONIE 🥰💕