8-letni Tommy Peterson zbierał szyszki, gdy usłyszał jęki. Znalazł męż
W Cedar Falls Elementary dyrektor Janet Morrison odbierała telefony od zrozpaczonych rodziców.
„Tak, jesteśmy świadomi… Nie, nie planujemy odwołać… Tak, współpracujemy z organami ścigania…”
Sarah Peterson, matka Tommy’ego, siedziała w gabinecie dyrektora, z ciemnymi workami pod oczami.
„Wyciągają swoje dzieci z jego klasy,” powiedziała pustym głosem. „Boją się… Tommy’ego.”
„Sarah, boją się tego, co nadchodzi,” powiedziała delikatnie Janet. „Strach nie słucha logiki.”
„Mój syn uratował człowiekowi życie,” powiedziała Sarah, a jej gniew narastał.
„Okazał współczucie, a teraz nasza społeczność traktuje go jak zagrożenie.”
W centrum miasta dźwięk młotków niósł się, gdy Tom Bradley, właściciel sklepu z narzędziami, zaklejał okna.
„Lepiej dmuchać na zimne,” powiedział lokalnemu reporterowi.
„Widziałem, co te kluby potrafią. Jeden iskierka i całe miasto spłonie.”
Pani Patterson, mieszkająca trzy ulice od Petersonów, zacisnęła różaniec.
„Moja wnuczka tu mieszka. A jeśli zaczną walczyć?
Co jeśli niewinni ludzie zostaną ranni? Burmistrz powinien wezwać Gwardię Narodową!”
Strach był jak żywa istota, dławiąca miasto.
W domu Petersonów telefon dzwonił z groźbami. Na ich trawniku rzucano kamieniami.
Jim Peterson, mechanik o zgrubiałych dłoniach, stał na ganku, obserwując sąsiada pakującego samochód.
„Może powinniśmy wyjechać na weekend,” wyszeptała Sarah, zasłaniając okna. „Zabierzmy Tommy’ego gdzieś bezpiecznie.”
Jim spojrzał na syna, który siedział w salonie, nieświadomy, rysując motocykl.
„Nie,” powiedział stanowczo. „Tommy nic złego nie zrobił. Nie uciekamy, bo inni wybierają strach.”
Tej nocy Tommy siedział przy kuchennym stole. Czuł napięcie.
„Mamo, dlaczego wszyscy się boją?” zapytał. „Myślałem, że ludzie będą szczęśliwi, że przyjaciele pana Razera chcą podziękować.”
Sarah szukała słów. „Kochanie, czasami… gdy duże grupy ludzi się zbierają, ludzie się martwią.”
„Tak jak ludzie bali się pana Razera przez jego kamizelkę? Ale on był naprawdę miły.”
„Dokładnie tak,” powiedział Jim.
Tommy zamilkł, bawiąc się małym drewnianym krzyżykiem, który dała mu babcia.
„Babcia Rose zawsze mówi, że bać się to w porządku,” powiedział cicho. „Ale pozwolić, by strach powstrzymał cię przed byciem dobrym… to nie w porządku.”
Spojrzał na rodziców z tą samą determinacją, którą miał w lesie. „Chcę ich poznać. Przyjaciół pana Razera.”