Ściskała mocno swojego królika, ale nie zareagowała.
„Nie bądźcie zaskoczeni,” powiedziała Dana, oferując nam przepraszający uśmiech. „Lily nie… angażuje się.”
Lecz nie szukałam zaangażowania. Chciałam, żeby wiedziała, że ją widzimy. Że dostrzegamy jej obecność oraz jej milczenie. I że może po prostu… _być_.
„Czy możemy zostać chwilę?” zapytał Alex.
„Lily nie… angażuje się.”
Usiedliśmy. Ona pozostała cicha. Ale nie odwróciła się.
I to wydawało się wystarczające.
„Chcę jej,” powiedziałam cicho. „Chcę dać temu dziecku dom.”
„Dana,” powiedział Alex, nie wahając się ani chwili. „Chcemy Lily.”
„Chcę dać temu dziecku dom.”
Potrzebowaliśmy trzech tygodni, aby zakończyć formalności i przywieźć ją do domu. Lily nic nie powiedziała w czasie przejażdżki, ale przez cały czas patrzyła przez okno, jej mała twarz pozostała nieodgadniona.
W domu weszła do żółtego pokoju i powoli rozglądała się dookoła. Jej dłoń musnęła krawędź biblioteczki. Usiadła na łóżku, trzymając wciąż swojego królika.
Nie oczekiwaliśmy, że cokolwiek powie. Nie spodziewaliśmy się również uśmiechu. Po prostu chcieliśmy, aby nasze dziewczynka czuła się bezpiecznie.
„Usiadła na łóżku, wciąż trzymając swojego królika.”
Każdy kolejny dzień niósł ze sobą małe zwycięstwa.
Po pierwsze, pozwoliła mi uczesać swoje włosy, wręczając mi fioletową gumkę, gdy skończę. Potem, pozwoliła Alexowi pokazać jej, jak zawiązać buty. Innej nocy, krótko trzymała mnie za rękę po kolacji, utrzymując ze mną kontakt wzrokowy i uśmiechając się delikatnie.
Aż w końcu, pewnej nocy, Lily zasnęła bez trzymania swojego królika.
Lecz przez cały ten czas nie mówiła.
Odbyliśmy wizytę u psychologa dziecięcego. Nie mieliśmy na myśli nic złego, jednak po spędzeniu czasu na badaniu zachowania Lily, chciałam wykluczyć wszelkie ekstremalne problemy.
„Lecz przez cały ten czas nie mówiła.”
„Cokolwiek znajdziemy,” powiedział Alex, jego dłoń na moim ramieniu. „Poradźmy sobie z tym. Ale chcę mieć pewność, że jeśli potrzebuje pomocy, ją otrzyma.”
Psycholog stwierdził, że milczenie Lily wydaje się być formą ochrony. I że może znów zacznie mówić, ale tylko jeśli będzie chciała. I tylko jeśli poczuje się naprawdę bezpiecznie.
„Inne oznaki są naprawdę zachęcające,” powiedział, uśmiechając się. „Więc myślę, że to tylko kwestia czasu dla małej Lily.”
Więc czekaliśmy.
„I tylko jeśli poczuje się naprawdę bezpiecznie.”
Minęło sześć miesięcy.
Pewnego spokojnego popołudnia, gdy myłam naczynia w kuchni po lunchu, zerknęłam do salonu i zobaczyłam Lily pochyloną nad swoim małym stoliczkiem artystycznym.
Rysowała intensywnie, jej kredka poruszała się wolno, ale z zamiarem.
Podeszłam, by podziwiać jej dzieło, spodziewając się zwykłych rysunków: kwiatów, drzew lub przypadkowych neonowych zwierząt.
„Minęło sześć miesięcy.”
Jednak to, co zobaczyłam, zaparło mi dech.
Lily narysowała dom. Był to dwupiętrowy budynek z drzewem obok, dużym oknem na drugim piętrze i cieniem stojącej postaci za szybą.
To nie był tylko dziecięcy rysunek. Był konkretny.
Podniosłam wzrok i spojrzałam przez przednie okno. Lily narysowała dom po drugiej stronie ulicy.
„To piękny rysunek, moja kochana,” powiedziałam cicho. „Czyj to dom? Czy już tam byłaś?”
„Lily narysowała dom po drugiej stronie ulicy.”
Oczywiście nie odpowiedziała.
Następnie obróciła się w moją stronę i po raz pierwszy od naszego spotkania położyła mi dłoń na policzku.
„Moja mama,” powiedziała. Jej głos był szorstki i niepewny. „Ona mieszka w tamtym domu.”
Na początku nie ruszyłam się. Głos Lily był na tyle cichy i niespodziewany, że mój umysł nie nadążał z tym, co właśnie usłyszał. Przez sześć miesięcy żyliśmy w ciszy.
A teraz, tak po prostu, nagle przemówiła.
„Moja mama mieszka w tamtym domu.”
Wołałam Alexa. Mój głos załamał się, gdy go zawołałam.
„Co się stało? Co się zdarzyło?!” exclamował, biegnąc po schodach z zaniepokojoną twarzą.
„Ona powiedziała,” wyszeptałam. „Alex! Lily… mówiła!”
„Mówiła? O co chodzi?!” Jego oczy rozszerzyły się.
„Alex! Lily… mówiła!”
Wskazałam w kierunku rysunku w dłoniach Lily. Wciąż kolorowała postać w oknie, znów spokojna i cicha, jakby nic się nie wydarzyło.
„Powiedziała, że jej mama żyje,” powiedziałam. „I że mieszka w domu naprzeciwko ulicy.”
„Kochanie,” Alex powiedział, przysiadł koło nas. „Czy możesz powtórzyć? Co miałaś na myśli? Twoja… mama?”
„Moja mama tam mieszka,” Lily powtórzyła.
„Co miałaś na myśli? Twoja… mama?”
Tamtej nocy Alex próbował to racjonalizować.
„Może przypomina sobie inny dom. Lub po prostu… marzy? Może to echo traumy?”
Lecz nie mogłam przestać o tym myśleć. A następnego ranka, gdy znalazłam Lily znów stojącą przy oknie, w milczeniu obserwując dom naprzeciwko, wiedziałam, że muszę to sprawdzić.
Przeszłam przez ulicę i zapukałam.
„Musiałam to sprawdzić.”
Kobieta, która otworzyła drzwi, wyglądała na zaskoczoną moją obecnością. Była blisko mojego wieku, miała ciemne włosy splecione w luźny warkocz i oczy, które wyglądały na zmęczone, ale pełne życzliwości.
„Cześć, jestem Megan,” przedstawiłam się grzecznie. „Mieszkam po drugiej stronie ulicy.”
„Jestem Claire,” powiedziała. „Wprowadziłyśmy się tu kilka tygodni temu.”
„To może dziwnie zabrzmieć, Claire,” kontynuowałam, niemal tracąc pewność siebie. „Ale… znasz małą dziewczynkę o imieniu Lily?”