Powiadomienie dotarło dokładnie o zwykłej porze: o 9:00 rano pierwszego dnia miesiąca.
Nie musiałem już patrzeć na telefon. Czułem to głęboko w sobie, jak przeczucie burzy przed zmianą koloru nieba. Stare nawyki jednak trudno wykorzenić. Sięgnąłem po telefon i zobaczyłem, jak ekran się rozświetla.
