Popołudniowe słońce ostro świeciło nad ruchliwymi ulicami Seattle. Ludzie przechodzili obok siebie, wpatrzeni w swoje telefony, niewrażliwi na widok małej dziewczynki ulokowanej przy wejściu do sklepu spożywczego. Jej ubiór był wytarty, włosy nieestetyczne, a w jej ramionach spoczywało owinięte w stary kocyk niemowlę, które cichutko płakało.
„Proszę pana” – cichutko zwróciła się do mężczyzny w drogim garniturze. „Dam panu pieniądze, gdy dorosnę. Potrzebuję tylko małego pudełka mleka dla mojego brata. Jest głodny”.
