Anna bez pośpiechu otworzyła grubą

— A dom? Samochód? — głos Laury zadrżał. — Wszystko?

— Wszystko — potwierdził spokojnie.

Laura zamknęła oczy. Gdy je otworzyła, były puste, matowe.

— Jeśli odrzucę… — zaczęła niepewnie. — Co się stanie potem?

Notariusz spojrzał na Annę.

— Majątek wraz z długami przejdzie na Skarb Państwa — wyjaśnił. — Pani Anna nie może już zostać w to wciągnięta. Jej decyzja jest ostateczna.

Laura powoli obróciła się w stronę Anny.

— Wygrałaś — powiedziała ochryple. — Wszystko zaplanowałaś.

Anna zaprzeczyła ruchem głowy.

— Nie. Ja tylko przeżyłam. To duża różnica.

Wstała, wzięła torebkę i zarzuciła ją na ramię.

— Marek zbudował dla ciebie piękną historię — dodała. — Taką samą, jak kiedyś dla mnie. Tylko ja zobaczyłam zakończenie wcześniej.

Laura nie odpowiedziała. Wpatrywała się w pusty blat stołu, jakby nagle stracił dla niej znaczenie.

Anna zatrzymała się jeszcze na moment przy drzwiach.

— Jedna rada — powiedziała, nie odwracając się. — Nigdy nie podpisuj niczego, czego nie przeczytałaś. I nie wierz w luksus, który został kupiony na kredyt.

Drzwi zamknęły się cicho.

Na korytarzu Anna wzięła głęboki oddech. Po raz pierwszy od wielu lat nie czuła ani gniewu, ani bólu. Tylko spokój. Czysty, ostateczny spokój.