Anna przez chwilę stała nieruchomo. Potem

Anna podeszła do stołu, wzięła kartkę z listą, spojrzała na nią przez kilka sekund, a potem podarła ją na pół. Teściowa zamarła.

— Co ty robisz?! — oburzyła się.

— Mówię „nie” — odpowiedziała Anna cicho. — Nie będę gotować. Nie jutro. Nie dla dwudziestu osób. Nie bez rozmowy ze mną.

— Jak to nie będziesz? — Marcin wstał gwałtownie. — To mój jubileusz!

— Właśnie. Twój. Nie twojej mamy. I nie mój obowiązek. Miałam inne plany. Odwołałeś je za mnie.

— Przesadzasz…

— Nie. Mam dość bycia tą, która „zawsze da radę”. Mam dość decyzji podejmowanych za mnie.

Teściowa wzięła płaszcz:

— Nie spodziewałam się po tobie czegoś takiego.

— A ja nie spodziewałam się, że będę traktowana jak darmowa pomoc domowa — odpowiedziała Anna.

Kiedy drzwi się zamknęły, w mieszkaniu zapadła cisza. Marcin usiadł z powrotem.

— I co teraz?

— Nic. Po prostu jutro nie gotuję. Jeśli chcesz świętować w domu, zorganizuj to sam. Albo z mamą.