Dlaczego dziś nie przyniosłaś

Przez miesiąc Jekatierina obserwowała męża i rozmyślała nad sytuacją. Igor stał się ostrożniejszy, rzadziej zostawał w pracy po godzinach, ale spotkania z Natalią nie ustały. Po prostu przeniósł je na przerwę obiadową. W domu udawał kochającego ojca i męża, choć robił to coraz gorzej.

— Jak tam w szkole? — zapytał kiedyś Antona przy kolacji.

— Tato, ja chodzę do przedszkola — zdziwił się chłopiec.

— No tak, oczywiście. Do przedszkola. Jak tam idzie?

— Normalnie. A kupisz mi rower?

— Zimą? Jaki rower zimą? Poczekaj do lata.

— Ale obiecałeś na urodziny…

— Obiecałem, obiecałem. Wszystko pamiętam. Na pewno kupimy.

Jekatierina w milczeniu obserwowała tę rozmowę. Urodziny Antona były trzy miesiące temu.

Ich wynajmowane dwupokojowe mieszkanie pochłaniało trzydzieści tysięcy miesięcznie. Przez cztery lata małżeństwa nie udało się odłożyć nawet na pierwszy wkład pod kredyt hipoteczny — Igor wydawał wszystko, co ona przynosiła, a na pytania odpowiadał wymijająco.