Dziewczynka, która nazywa mnie tatusiem, nie jest moja, ale przychodzę każdego ranka, żeby odprowadzić ją do szkoły.

Pewna mała dziewczynka, która nazywa mnie ‘tatusiem’, nie jest moją córką. Niemniej jednak każdego ranka przychodzę, by odprowadzić ją do szkoły. Jej prawdziwy tata odsiaduje wyrok za zamordowanie jej matki. Ja jestem motocyklistą, który trzy lata temu usłyszał jej płacz za kontenerem na śmieci, gdy miała pięć lat.

Każdego dnia o 7 rano parkuję moją Harley’a dwie ulice dalej od domu, w którym mieszka z babcią. Podchodzę do drzwi w mojej skórzanej kamizelce pokrytej naszywkami, a ośmioletnia Keisha wyskakuje z domu i rzuca się mi w ramiona, jakbym był dla niej najważniejszą osobą na świecie.

“Tatusiu Mike!” krzyczy, otulając mnie swoimi małymi ramionami. Jej babcia, pani Washington, zawsze czeka w drzwiach z łzami w oczach. Jest świadoma, że nie jestem ojcem Keishy. Keisha także to wie. Jednak wszyscy udajemy, że tak jest, ponieważ to jedyne, co trzyma tę małą dziewczynkę na nogach.

Kiedyś, trzy lata temu, postanowiłem przeciąć drogę za centrum handlowym. Usłyszałem dziecko, które płacze. Nie było to zwykłe płakanie. To był taki płacz, który rani duszę. Znalazłem ją siedzącą obok kontenera, w sukience księżniczki, pokrytą krwią. Krwią jej matki.

“Mój tata skrzywdził moją mamę,” ciągle powtarzała. “Mój tata skrzywdził moją mamę i ona już się nie budzi.”

Wezwałem pomoc i został z nią na miejscu. Trzymałem ją, gdy dygotała. Oddałem jej moją skórzaną kurtkę, żeby było jej cieplej. Mówiłem, że wszystko będzie dobrze, mimo że wiedziałem, iż tak nie będzie. Jej matka zmarła tej nocy. Jej tata dostał dożywocie. A ta malutka dziewczynka miała tylko 70-letnią babcię, która ledwo chodziła.

Pracownik socjalny w szpitalu zapytał, czy jestem rodziną. Odpowiedziałem, że nie. Po prostu mężczyzną, który ją znalazł. Ale Keisha nie chciała puścić mnie za rękę. Przestała wołać mnie “aniołek”. Cały czas pytała, kiedy wrócę.