Mąż potajemnie zameldował

– Dowiesz się – wzruszyła ramionami Olga. – Chodź, jemy.

W sobotę zaprosiła Tamarę Markowną na kolację. Ta przyszła z wielką torbą.

– Rzeczy przywiozłam – wyjaśniła teściowa. – I własną pościel. Nie lubię spać na cudzej.

– Jaka przezorna – uśmiechnęła się Olga.

Przy kolacji Tamara rozgadała się:

– Teraz będziemy mieszkać jedną rodziną! Nawet pokój sobie wybrałam – ten, który nazywacie gabinetem.

– Mamo, nie ustalaliśmy tego – zaniepokoił się Wiktor.

– A co tu ustalać? Jestem tu zameldowana, mam pełne prawo!…

Olga wstała i wyjęła z torby teczkę:

— Tamaro Markowno, oto decyzja o uznaniu pańskiej rejestracji za nieważną. Od jutra nie jest pani tu zameldowana.

— Co?! — teściowa poczerwieniała. — Witia, co to ma znaczyć?!

— Olka, co ty zrobiłaś? — Wiktor patrzył to na żonę, to na matkę, kompletnie zaskoczony.

— Przywróciłam sprawiedliwość — spokojnie odpowiedziała Olga. — Bez mojej zgody rejestracja jest nielegalna. A ja tej zgody nie dałam.