Gdzieś po drodze coś się jednak przesunęło. Nie potrafię wskazać momentu, w którym to się zaczęło. David stał się bardziej zajęty. Ważniejszy — przynajmniej tak mi mówił. Nasze rozmowy sprowadziły się do spraw organizacyjnych:
„Odebrałaś pranie?”
„Nie zapomnij, w sobotę kolacja u Johnsonów.”
Mój mąż nie wiedział, że mówię po japońsku. To, co powiedział o mnie podczas kolacji, zniszczyło jego życie i uratowało moje.”
