— Nie, twoja mama nie przyjdzie tu na Boże Narodzenie — powiedziała spokojnie Emma do męża.
— Łukasz, mówię poważnie. Zadzwoń do niej teraz i powiedz, że spędzamy święta tylko we dwoje.
Emma stała na środku kuchni i patrzyła na męża. Jej dłonie same zacisnęły się w pięści — dzień był strasznie ciężki, w gabinecie stomatologicznym panował istny chaos: pacjenci jeden po drugim, krzyki, łzy, histerie. A teraz jeszcze to.
Łukasz odwrócił się do okna. Jego ramiona napięły się pod szarą koszulką.
— Emma, ona już wszystko zaplanowała.
— Nie, twoja mama nie przyjdzie tu na Boże Narodzenie. Co ona znowu zaplanowała, nie pytając mnie?
— Kupiła produkty, będzie gotować.
— Gotować? — Emma poczuła, jak coś w niej pęka. — Łukasz, spójrz na mnie.
Powoli się odwrócił. Twarz czerwona, spojrzenie uciekające — klasyczny Łukasz, gdy wiedział, że wpadł.