Powrót na wózku: gdy ojciec


Ojciec wciąż powtarzał swoje: że to nie ośrodek, że on nie będzie się „męczył”, że są instytucje. Mówił to w sposób praktyczny, pozbawiony emocji — jakby dyskutował o zepsutej pralce, której nie opłaca się naprawiać.
Patrzyłem na niego i nagle zrozumiałem coś, co wcześniej umykało mi przez całe lata: on nie bał się mojego bólu. On bał się odpowiedzialności. A może zwyczajnie nie chciał, by cokolwiek burzyło jego wygodę.