Babcia patrzyła na to z niedowierzaniem. Wilki współpracowały, ostrożnie, cierpliwie. Ranny w końcu podniósł się na trzech łapach, chwiał się, ale stał. Oddychał ciężko, para buchała mu z pyska. Przez chwilę cała czwórka stała nieruchomo.
Starsza babcia ratowała tonącego wilka na lodzie, a kiedy wszystko już było za nimi, z lasu wyszli…
