Chwilę później drzwi oddziału otworzyły się i wyszła lekarka. Zmęczenie widać było w jej twarzy: w oczach, w napięciu ramion, w sposobie, w jaki ściągnęła maseczkę, by mówić wyraźniej.
„Panie Holloway, udało nam się ustabilizować stan pańskiej żony, ale jest bardzo słaba. Potrzebujemy członka rodziny, by wyrazić zgodę na…” — zaczęła, szukając w nim choć odrobiny współczucia.
