Byłem postrachem szkoły. Nazywam się Sebastião. Mój ojciec był politykiem, a matka właścicielką sieci salonów spa. Miałem najdroższe trampki, najnowszego iPhone’a i ogromną samotność głęboko w naszej rezydencji otoczonej wysokimi murami.
Moją ulubioną ofiarą był Tomás. Tomás był stypendystą. Nosił używany mundurek, zawsze chodził ze spuszczonymi oczami i przynosił lunch w zmiętej, poplamionej tłuszczem brązowej papierowej torbie.
