Codziennie podkradałem temu

Tomás próbował odzyskać torbę.

„Proszę, Sebastião, oddaj ją. Nie dzisiaj…” – błagał łamiącym się głosem.

To tylko mnie ośmieliło. Otworzyłam torbę na oczach wszystkich i wywróciłam ją na drugą stronę. Nie wypadło z niej żadne jedzenie. Tylko kawałek twardego chleba, pusty i mały, złożony banknot.

Wybuchnęłam śmiechem.

„Patrzcie na to! Kamienny bochenek! Uważaj, żeby sobie nie połamać zębów!”. Schyliłam

się, żeby podnieść kartkę, myśląc, że to będzie lista albo coś jeszcze lepszego do wyśmiania. Rozłożyłam kartkę i zaczęłam czytać na głos…

…ZACZĄŁEM CZYTAĆ NA GŁOS

„Synu,

jeśli czytasz dziś tę wiadomość, to dlatego, że nie mogłam przygotować dla ciebie niczego innego.

Przepraszam.

Lekarz powiedział, że moje serce musi odpocząć. Nie będę mogła pracować w tym tygodniu.