Codziennie podkradałem temu

Nie pozwól nikomu wmówić ci, że twoja wartość zależy od tego, co jesz.

Kocham cię bardziej niż wstyd, bardziej niż głód.

— Mamo”

Mój głos załamał się w połowie ostatniego zdania.

Dziedziniec, zwykle tak hałaśliwy, zamarł.

Papier drżał mi w dłoni.

Spojrzałem w górę.

Tomás patrzył na mnie.

Nie ze złością.

Nie z nienawiścią.

Ze strachem .

„ Oddaj mi to ” – mruknął.

„ Proszę…”

Poczułem, jak coś we mnie pęka — nie było to gwałtowne uczucie, raczej powolne zawalenie się, niczym ściana zbyt długo pochłaniana przez wodę.

Ktoś za mną zachichotał nerwowo.

— Co z tym melodramatem?