Ana od razu wyróżniła się w pracy.
Zreorganizowała przepływy pracy. Zmniejszyła straty. Budowała mosty w miejscu znanym z ostrych krawędzi. Sama jej życzliwość łagodziła kąty, których firma nie znała.
A odwaga Lucíi stała się cichą legendą.
Dowód, że potencjał nie zawsze jest zapisany w CV.
Dowód, że odporność nie potrzebuje garnituru.
Dowód, że nawet gigant taki jak GlobalTech może nauczyć się człowieczeństwa od dziecka.
Rok później Ana została awansowana. A w swoim biurze, obok certyfikatów, oprawiła pojedynczą złożoną kartkę:
Życiorys dostarczony przez małą dziewczynkę w żółtej sukience.
PRAWDZIWA HISTORIA, KTÓREJ GLOBALTECH NIE ZAPOMNIAŁ
Dyrektorzy wciąż szepczą o tamtym dniu.
Bo dziecko weszło do wieżowca zbudowanego na władzy, presji i liczbach – i przypomniało im coś bardzo starego i bardzo prawdziwego:
Odwaga przychodzi w każdym rozmiarze.
A czasem przychodzi w żółtej sukience.