Pionowa Cisza
Wiatr wył. To nie był powiew. To był zimny ryk, który lizał szybę sto metrów nad ulicą. Elena, zawieszona na cienkim uprzęży, ledwo mrugnęła. Uprząż skrzypiała – mikroskopijny dźwięk w obliczu ogromu Madrytu pod jej stopami. Torre Imperio de la Vega była olbrzymim lustrem. Ona – maleńką plamą na jego powierzchni.
