Elsa tej nocy prawie wcale nie spała. Słowa notariusza wciąż brzmiały jej w głowie, powracając uparcie niczym echo, które nie chciało ucichnąć: „Jest pani jedyną spadkobierczynią.”
Martin siedział obok, oparty o zagłówek łóżka, w milczeniu wpatrując się w sufit.
